Wróć do bloga

Work - life integration - jak zmienia się obecnie podejście do pracy?

,,Wyobraź sobie życie jako grę, w której żonglujesz pięcioma piłkami. Nazwijmy je – praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele oraz dusza – wciąż utrzymujesz je w powietrzu. Wkrótce zrozumiesz, że praca jest jak gumowa piłka. Za każdym razem, gdy ją opuścisz, odbije się i wróci do ciebie. Ale pozostałe cztery piłki – rodzina, zdrowie, przyjaciele i dusza – zrobione są ze szkła. Jeśli opuścisz jedną z nich, pozostanie nieodwracalnie zarysowana, nadszarpnięta, okaleczona, uszkodzona lub nawet zdruzgotana. Nigdy nie będzie już taka sama. Musisz to zrozumieć i dążyć do równowagi w swoim życiu."

(B. G. Dyson Prezes i dyrektor generalny Coca-Cola Enterprises podczas wystąpienia w Georgia Tech, 6 września 1996 r.)

Jak to się zaczęło?

Wyobraź sobie, że siedzisz w wehikule czasu - zabierze Cię on w szybką podróż po długiej historii związanej z tym, jak zmieniała się idea sensu pracy w życiu człowieka. Gdy przyjrzysz się temu z perspektywy, będziesz mógł samodzielnie przeanalizować to, co czeka nas w przyszłości. Zapraszam Cię zatem na krótką, historyczną podróż po ewolucji wartości związanych z pracą.

Rozpoczynając od czasów prehistorycznych, praca była koniecznością i wynikała z potrzeby przetrwania. Przez wiele epok jej wartość się nie zmieniała - była wyłącznie pragmatyczną koniecznością. Znaczenie pracy zaczęło się jednak zmieniać w momencie kiedy nastały czasy nowożytne. Wraz z rozwojem nauki nadano jej znaczenie czegoś wartościowego, co pozwalało człowiekowi wytwarzać nową, niesamowitą jakość. Stała się wartością etyczną, celem życia i była stawiana na równi z modlitwą. Jednak te czasy również minęły i - jak się zapewne domyślasz - w kolejnych latach jej znaczenie znów się zmieniło.

Przemierzając dalej przez historię, znajdujemy się w Polsce powojennej, gdzie praca przestała mieć tak wzniosłą wartość i znów stała się koniecznością. W okresie PRL każdy musiał pracować. Takie wartości jak duma, honor czy poczucie sensu, zostały zastąpione przez wydajność. Pracownikom wówczas towarzyszyły takie hasła jak: „Chwała ludziom dobrej roboty” czy „Praca jedynym miernikiem oceny każdego człowieka!” Wtedy mogliśmy spotkać się z takimi profesjami jak robotnik czy marynarz. Chcąc zorganizować imprezę pracowniczą, szło się do kaowca, a porządku pilnowali milicjanci. Przy wielu zakładach produkcyjnych mogliśmy spotkać sprzedawcę wody sodowej. Kobiety, chcąc naprawić porwane rajstopy, korzystały z usług repasatora. Zarabiano również na pilnowaniu miejsc w kolejce, a osoby, które sprzedawały sprowadzane zza granicy przedmioty, nazywano handlarzami.

Zatrzymajmy nasz wehikuł w momencie gospodarczo-ekonomicznych przemian, które zaczęły się dokonywać od początku lat 60. XX wieku. Doprowadziły one do kolejnego przełomu w postrzeganiu roli i znaczenia pracy. Wraz z wchodzeniem na rynek pracy nowego pokolenia, przestała się kojarzyć z rutyną taśmy produkcyjnej. Wówczas miała dostarczać również przyjemności, doznań i satysfakcji, stając się wyznacznikiem tożsamości i życiowych planów. Marzeniem niemalże każdego człowieka była jedna praca na całe życie, najlepiej u tego samego pracodawcy. A o czym marzył pracodawca? O lojalnym pracowniku, który poświęci się pracy.

Natomiast szybko rozwijająca się gospodarka, a także sposoby zarządzania wprowadzane w firmach spowodowały, że pracownicy skoncentrowani tylko i wyłącznie na wykonywaniu swoich zadań zawodowych pracowali o wiele za dużo. Zaczęto dostrzegać i opisywać takie zjawiska jak wypalenie zawodowe, pracoholizm, obniżenie motywacji czy konflikty rodzinne spowodowane pracą. Kolejne pokolenie wchodzące na rynek pracy zaczęło buntować się przeciwko perspektywie wychowywania swoich dzieci przez wiecznie zapracowanych rodziców. Niestety - niejednokrotnie próby przeciwstawiania się okazywały się nieskuteczne. Pokolenie rozdarte pomiędzy kultem pracoholizmu a dążeniem do balansu, zaczęło błądzić w meandrach otaczającej je rzeczywistości. Odpowiedzią na te problemy okazała się koncepcja Work–Life Balance, która swoje korzenie ma w latach 80 XX wieku.

Work-Life Balance

Pracodawcy już jakiś czas temu zrozumieli, że zachowanie tej równowagi jest niejako receptą na pobudzenie zaangażowania i motywacji u pracowników. Zaczęli zatem wdrażać różne działania, które miały na celu utrzymanie tego niezwykle trudnego balansu. Pojawiły się żłobki i przedszkola tuż przy miejscach pracy, wprowadzono elastyczne formy zatrudnienia, wdrożono dofinansowania aktywności fizycznej, kulturowej. Pracodawcy zaczęli organizować szkolenia dla swoich pracowników nie tylko związane z ich obowiązkami, ale również z umiejętnościami radzenia sobie ze stresem czy komunikacją. Te niezwykle popularne praktyki do tej pory mają służyć temu, aby pracownik, niczym akrobata zwinnie stąpający po linie, dążący do utrzymania rytmu i równowagi nie runął w przepaść zapracowania i przemęczenia.

Sama idea WLB niewątpliwie przechodzi współcześnie ogromne zmiany pod względem jej postrzegania. Przypomina to próby zrozumienia skomplikowanych aktów prawnych przez laików. Jedni sądzą, że odnosi się do umiejętności oddzielenia grubą kreską życia zawodowego od życia prywatnego. Inni z kolei uważają, że jest to stopień satysfakcji powiązany z umiejętnością równoważenia pracy z życiem zawodowym i nie ma tutaj mowy o oddzieleniu. Jeszcze inni powiedzą: to zależy. Która z tych definicji jest poprawna? Mogą to być jednakowo wszystkie lub żadna z nich.

Pracodawcy starają się uatrakcyjnić swoją markę poprzez wprowadzanie coraz większej liczby benefitów. W ten sposób uzyskujemy nowe możliwości wykonywania obowiązków, takie jak praca zdalna albo chociażby elastyczne godziny. To, w połączeniu z wprowadzaniem nowoczesnych i jednocześnie na pierwszy rzut oka atrakcyjnych, technologii powoduje, że granica pomiędzy domem a pracą zanika w niesamowicie szybkim tempie. Zaczynamy mieć wrażenie, że jesteśmy cały czas podłączeni do pracy. Obwiniamy się o brak umiejętności związanych z oddzieleniem życia od obowiązków zawodowych, a tymczasem zadajmy sobie jedno ważne pytanie:Czy na pewno jesteśmy w stanie oddzielić życie prywatne od zawodowego? W pierwszej kolejności być może odpowiesz – oczywiście! Wychodzę z biura, wyloguję się z maila i innych aplikacji i nie myślę o swoich obowiązkach. Jeśli Twoja praca Ci to umożliwia, a Ty jesteś zadowolony z takiego stanu rzeczy – to świetnie! Ale taka sytuacja dotyczy coraz mniejszej liczby osób. Zastanów się, jak często rozmawiasz o pracy z bliskimi? Ile razy w ciągu dnia sprawdzasz ukradkiem wiadomości na służbowym mailu? Albo jak często dyskutujesz ze swoimi współpracownikami o wydarzeniach życiowych, pokazujesz zdjęcia, opowiadasz, jak było na urlopie czy jesz wspólny obiad? Nierzadko angażujemy się również w dodatkowe zajęcia zarobkowe, wynikające z naszej pasji czy chęci dzielenia się wiedzą. Kto przynajmniej nie rozważał zarabiania na swoim hobby, niech pierwszy rzuci kamieniem. Warto zatem się zastanowić, czy na pewno tak bardzo zależy nam na stworzeniu barier pomiędzy pracą a życiem?

Czy to nadal Work-Life Balance?

Powoli zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że praca to integralna, nieodłączna część naszego życia. Mamy coraz większy kłopot z faktycznym zdefiniowaniem, gdzie „kończy się praca, a zaczyna życie”. Czy spotkanie ze znajomymi z pracy to nadal praca, czy już życie? A czy realizowanie swojej pasji i zarabianie na niej to jeszcze życie, czy jednak już praca?

Wraz z wchodzeniem na rynek pracy kolejnych pokoleń weszliśmy w następny etap ewolucji związanej z postrzeganiem naszej pracy. Mamy do czynienia z mieszanką wartości reprezentowanych przez pokolenie Y i to młodsze - tak zwane Z. Chcemy mieć coraz więcej do powiedzenia, jeżeli chodzi o organizację czasu własnego, ale również tego zawodowego. Pragniemy mieć wybór związany z tym, gdzie pracujemy i jak pracujemy. Odchodzimy od organizacji naszego życia przez system. Sami chcemy mieć na nie wpływ. Zaczynamy postrzegać świat pracy z bardziej swobodnej mentalnie perspektywy.

Aktualnie doświadczamy jednoczesnego współistnienia co najmniej dwóch koncepcji – tej wcześniej wspomnianej – Work Life Balance, a także kolejnej - Work-Life Integration, nazywanej także Work-Life Blended. Ta druga zakłada przenikanie się sfery zawodowej ze sferą życia prywatnego.

Badania Gumtree w ramach edycji programu „Start do kariery” wyraźnie wskazują, że takie zjawisko wśród Polaków jest już silnie zauważalne. Prawie 80% przebadanych osób twierdzi, że granice pomiędzy tymi dwiema sferami się zacierają. Okazuje się również, że ponad połowa pracodawców wykazuje chęć stałego dostępu do kontaktu ze swoim pracownikiem nawet po godzinach jego pracy.


Takiej integracji naszego życia z pracą sprzyjają różne formy pracy. Coraz częściej pracujemy zdalnie, z niemal każdego miejsca na Ziemi, a także samodzielnie organizujemy swój czas pracy. Zdarza się również, iż pracodawcy zapewniają pracownikom liczne zajęcia sportowe, organizują szkolenia w trakcie pracy. Powszechny dostęp do Internetu sprawia, że jesteśmy dostępni praktycznie przez całą dobę. Odbieramy i piszemy maile, publikujemy posty w mediach społecznościowych, śledzimy informacje. Często robimy to w czasie teoretycznie wolnym od pracy, mając świadomość,a zarazem potrzebę natychmiastowego podzielenia się danymi. To sprawia, że rozmawiamy z klientami w trakcie urlopu, lub odpisujemy na służbowe maile, przygotowując kolację. Jednocześnie coraz częściej załatwiamy sprawy prywatne w pracy. Zamawiamy paczki u kurierów na adres naszej firmy, oglądamy filmy na YouTube czy też czytamy niebranżowe artykuły. Wychodzimy do lekarza w godzinach naszej pracy, czy też rozmawiamy przez telefon o sprawach prywatnych. Znaczenie pracy już nie odnosi się tylko do wartości ekonomicznej. Pracujemy, aby móc się rozwijać zawodowo i pozazawodowo, uczyć czy spełniać swoje marzenia. Praca staje się narzędziem naszego doskonalenia, a jednocześnie poprzez pracę możemy się rozwijać. Okazuje się, że łatwiej jest nam łączyć sfery zawodową i prywatną niż je rozdzielać.

Podsumowując, wydawać by się mogło, iż idea Work-Life Integration wchodzi w nasze życie bez pytania. Jednocześnie wielu z nas twierdzi, iż jedyną słuszną metodą równowagi jest wyraźne oddzielenie czasu pracy od życia prywatnego. Czy na ten moment możemy jednoznacznie stwierdzić, co jest dla nas lepsze? Zdecydowanie nie. Możemy jednak uwrażliwić naszą świadomość na zachodzącą zmianę i śledzić, w którą stronę zmierza nasz wehikuł czasu...



Autor: Jagoda Naumczyk